Tak cholernie smutno...Tak cięzko...Gdy dowiadujesz się,że Twój najlepszy przyjaciel Cię unika...Gdy nie ma dla Ciebie czasu...I nie znasz powodu tego zachowania...A wiesz,że bardzo Ci na nim zależy...Do tego czy to prawda z tymi kłamstwami??Ja już sama nie wiem komu wierzyć...;( sama nie wiem co robić...Nie chce zakończyć tej przyjaźni...A może sobie tylko ją wmówiłam??Nie wiem Przyjacielu-WRÓĆ!! Rafale-POZWÓL POKAZAĆ JAK MI BARDZO ZALEŻY!! Smutno;(
|
Tak oczywiście,masz rację mamusiu,nie przygotowywałąm się do tej matury...Olałam ją i miałam w dupie:/ Wszyscy byli ode mnie lepsi,bo się przygotowywali...A ja nie-kurwa mać to wasze zdanie!!!!!!!!!!!! Starałam się jak mogłam,nie moja wina że zdałam polski "tylko" na 75%...Nie moja wina że jestem tępakiem i nie nawidzie odpowiadać ustnie:/ Zestresowałam się ot co...ale was to nie obchodzi...Lepiej powiedzieć,że się nie przygotowywałam...Już niedługo was opuszczę...Pójdę do pracy,a potem od razu na zaoczne...nie będę startować na dzienne...I jak już tam pojade to nie wróce...Nie mam już siły ani ochoty wysłuchiwać,że jestem czarną owcą,że Bartuś i Marysia są idealni,a ja jestem tą zmorą rodziny!!Już niedługo się mnie pozbędziecie-jeszcze tydzień i pstryk nie będzie mnie:/
|
"Dostrzegasz ile ktoś dla Ciebie znaczył,kiedy go stracisz" "Stop crying your heart out.."-nie potrafię...zbyt bliski byłeś mi....:( Jak dużo w tych słowach prawdy...Najgorsze jest tłumaczenie,że nic się nie zmieniło,że jest tak jak dawniej,albo co gorsza mówienie,że coś sobie wyolbrzymiasz...Nic sobie nie wyolbrzymiłam...Dobrze zauwazyłam,że coś jest nie tak...Pytanie tylko o co chodzi...Sam stwierdziłeś,że oddaliliśmy się od siebie...Ale nic nie robisz...Wczoraj,nic nie zrobiłeś,stałeś-nawet się nie pożegnałeś po przyjacielsku-może to rzeczywiscie nie była przyjaźń,skro z każdą inicjatywą musiałam ja wychodzić...:(Ostatnie pięć tygodni było dla mnie udręką...Meczarniami,utrata przyjaciela to jak zabicie czegoś w sobie...Jakiejś cząstki serca,bo jak wiadomo przyjaciel to ktoś więcej niż zwykły znajomy,to ktoś więcej niż kumpel...A jedak straciłam go...Straciłam na zawsze...Nie wiem co było tego powodem...Może kilka rzeczy rzeczywiście sobie wyolbżymiłam,ale to że się oddaliliśmy od siebie nie...Sam z resztą to zauważyłeś...:( Ciężko mi,mam nadzieje,że wyjdę kiedyś z tego...Że dam radę przeżyć w tym zadufanym świecie,gdzie każdego tracę po kolei...Jakie robie błędy nie wiem...Naprawdę nie wiem...Ale żałuję,że je popełniłam...Ja już więcej nie chcę nikogo tracić...Nikogo...;( " Idziesz na spotkanie ze starym przyjacielem i chcesz się przed nim otworzyć. Jeśli nie całkiem, to przynajmniej chcesz mu powiedzieć, co się w tobie kotłuje. Ale on spieszy się. Rozmawiacie o wszystkim i o niczym. Zostajesz bardziej samotny i pusty niż przed spotkaniem."
|